Wczoraj z racji Środy Popielcowej stwierdziłam że nie robię obiadu i tak było do czasu aż m. wrócił z pracy i stwierdził "nie ma obiadu, a ja cały dzień nie jadłem z nadzieją na pyszny obiad". Wiec trzeba było improwizować :) w lodówce było trochę ugotowanego drobnego makaronu (do sałatki, która została zjedzona bez :P ) Na patelnię wrzuciłam puszkę tuńczyka, dodałam do niego trochę śmietany rozmieszanej z wodą, doprawiłam solą, pieprzem i natką pietruszki (sporą ilością). Wszystko wymieszałam z makaronem :) I nim m. umył ręce i przywitał się z dzieciakami, obiad był na stole :D
Smacznego :D
PS. dziś nie ma m. to i obiadu nie będzie :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz